Jak każdego roku mieszkańcy Zgrozowa wyczekiwali podsumowania piekarniczego sezonu. Spekulacjom nie było końca, zwłaszcza że na rynku pojawiło się dwóch nowych przedsiębiorców oferujących niespotykane do tej pory smaki. Pierwszy z nich miał doświadczenie w branży piekarskiej, jednak mimo ciężkiej pracy nie znalazł uznania w oczach zarządców wielkich piekarni, którzy nie podzielali jego słabości do ostrych przypraw. Postanowił więc wziąć byka za rogi – a właściwie to wałek do ciasta za… uchwyt – i spróbować swoich sił, zakładając własną piekarnię, w której nie musiałby oszczędzać na najostrzejszych przyprawach samym zapachem przyprawiających o zawrót głowy. Tak oto powstał Dom Chleba, którego pikantne bochny trafiały w gusta nielicznych, acz skrajnie oddanych klientów, ci zaś zaczęli domagać się wysokiego miejsca ostro przyprawionych produktów w corocznym rankingu.

Nieco innego zdania był drugi z przedsiębiorców. W przeciwieństwie do swego konkurenta preferował zupełnie inne, znacznie łagodniejsze smaki, które kojarzyły mu się z wczesnymi latami dzieciństwa. Jako powszechnie szanowany znawca i smakosz zwykł rokrocznie dzielić się swymi opiniami mającymi znaczny wpływ na preferencje piekarniczej klienteli. Jednak wydając kolejne podsumowania, dochodził powoli do wniosku, że na rynku wciąż brakuje smaków bliskich jego sercu. Uwielbiał bowiem niewielkie i nieskomplikowane w przyrządzaniu bułeczki, które mógł zjeść za jednym kęsem w trakcie spaceru lub przerwy w pracy. Nie czekał więc długo i założył własną piekarnię o wdzięcznej nazwie Chałka sp. z o.o. – choć wbrew nazwie nie planował migać się od jakiejkolwiek odpowiedzialności.

– Ale jak to? – dało się słyszeć na ulicy. – Jak można produkować chałki i jednocześnie promować inne wyroby? Toć to nieetyczne.

– Pewnie jego ubogie w smaku chałki zajmą wszystkie czołowe pozycje – zażartował nawet założyciel Domu Chleba.

– Moje wyroby przynajmniej nie odstraszają klientów wyglądem – odpowiedział błyskawicznie jego konkurent. – Może i odrobina ostrych przypraw to dobry pomysł, ale estetyka tych bochnów woła o pomstę do nieba!

Czarę goryczy przelał jakże wyczekiwany plebiscyt na najlepsze wypieki sezonu. Lista dziesięciu najlepszych wyrobów piekarniczych stworzona przez twórcę Chałki nie zawierała żadnego z pikantnych bochnów Domu Chleba. Producent ostro przyprawianego pieczywa odebrał ten fakt jako personalny atak i przejaw nieczystej konkurencji. A że akurat najadł się za dużo chili, nie trzeba było czekać na zdecydowaną reakcję.

– Co tam plebiscyt! – krzyczał wniebogłosy. – Dziś wieczorem ogłosimy wspaniałą nowinę! Po tym, co wam powiemy, już nic nie będzie takie jak dawniej!

Słowa przedsiębiorcy zainteresowały Zgrozowian, którzy licznie zgromadzili się na placu, by wysłuchać tych jakże ważnych i nowych informacji. Spekulowano o nowych kontraktach, pojawiły się nawet plotki o zatrudnieniu światowej sławy piekarzy, którzy wznieśliby Dom Chleba na wyższy poziom.

Wysoka frekwencja ucieszyła piekarza.

– Witajcie! – krzyknął podekscytowany. – Tak jak uprzedzałem, dziś mamy dla was absolutnie niesamowitą wiadomość. Po dzisiejszym wieczorze nic już nie będzie takie jak dawniej! To prawdziwa bomba! Jeśli ktoś ma problem z sercem, niech lepiej zatka sobie uszy lub znajdzie miejsce siedzące. Uprzedzam, to prawdziwa petarda!

Przez tłum przeszedł pomruk ekscytacji. Oczekiwania rosły z minuty na minutę.

– To był dla nas bardzo pracowity okres – kontynuował piekarz. – Jesteśmy dumni, że zaszliśmy tak daleko, ale wiedzcie, że to dopiero początek. Sam nie wierzę, że to dzieje się naprawdę, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi zdają się to potwierdzać. Tak, kochani, zrobiliśmy to! Naprawdę to zrobiliśmy!

– Ale co? – spytał ktoś zniecierpliwiony. – Stoimy tu już od godziny. Będzie darmowy poczęstunek?

Piekarz puścił złośliwy komentarz mimo uszu.

– Dziękuję za tak liczne przybycie! Wszystko, co robimy, robimy z myślą o was. Tym większą radość czujemy, mogąc przedstawić wam tak piorunującą wiadomość. Ale jeszcze nie możemy powiedzieć wszystkiego. To byłoby zbyt proste. Spotkajmy się jutro, a wyjawimy wam najprawdziwszą bombę, po której nic już nie będzie takie, jak było…

O Autorze

Piotr Borlik (ur. 1986 r. w Bydgoszczy) – pisarz, redaktor. Podróże po całej Polsce w trakcie wykonywania zawodu trenera i szkoleniowca umożliwiły mu rozwijanie literackich pasji, dzięki czemu debiutował opowiadaniem „Matko moja!” nagrodzonego tytułem Opowiadania Miesiąca w czasopiśmie Chimera. Od tamtego czasu uzyskał na koncie zdecydowanie więcej publikacji, także w antologiach (między innymi pod jego redakcją), a na czerwiec 2017 roku planowane jest wydanie jego debiutanckiej powieści „Teatr lalek” nakładem wydawnictwa Videograf. Najczęściej można spotkać go zaczytanego w powieściach grozy, choć jak sam wspomina, ceni każdy rodzaj literatury, zwracając szczególną uwagę na polskich autorów. Prywatnie jest mistrzem Holandii oraz zajął trzecie miejsce w otwartych mistrzostwach Czech w grach logicznych. Pełna lista publikacji oraz więcej szczegółów dostępne na stronie: www.piotrborlik.pl

Podobne Posty