16 kwietnia światło dzienne ujrzał pierwszy tom darmowej antologii Fantazmaty. Prywatnie cieszy mnie, że znalazło się tam miejsce dla kilku autorów grozy, jednak zamiast skakać z radości, należałoby zadać sobie pytanie, dlaczego w pełni darmowy projekt pod każdym aspektem bije na głowę komercyjne antologie polskiej grozy.

Posłużę się liczbami, by pokazać, jak ogromną inicjatywą są Fantazmaty. Ponad 100 zaangażowanych w projekt osób, ponad 11 miesięcy prac, 14 redaktorów, 5 korektorów, 10 weryfikatorów, 10 recenzentów (niektóre osoby łączyły obowiązki). Do tego graficy, osoby zaangażowane w marketing, no i niezmordowany koordynator projektu – Dawid Wiktorski. Efekt? W pełni profesjonalnie przygotowane teksty, różnorodna tematyka poukładana w sposób niemęczący czytelnika i przede wszystkim świadomość dobrze wykonanej roboty.

Jak to przełożyć na realia polskiej grozy? O procesie powstawania antologii grozy pisał już Piotr Borowiec (http://www.lubiegroze.pl/uncategorized/tylko-martwi-ludzie-nie-sa-drazliwi-albo-kroliki-polskiego-horroru/). Streszczając jego słowa, w przypadku większości antologii opowiadania nie przechodzą praktycznie żadnego sita, później zaś redagowane są najczęściej przez jedną, maksymalnie dwie osoby. O grafikach czy działaniach marketingowych można praktycznie zapomnieć. Jak było w przypadku Fantazmatów?

Opowiadanie mojego autorstwa przeszło najpierw solidną redakcję przeprowadzoną przez dwie osoby. Po niej nastąpił proces korekcji (kolejne dwie osoby) a na sam koniec etap weryfikacji. Reasumując, nad tekstem oprócz mnie pracowało co najmniej pięć osób. Do tego należy dodać jeszcze dyskusje na temat zakończenia tekstu, która dodatkowo pokazuje zaangażowanie redaktorów w ich pracę.

Należy tu raz jeszcze podkreślić, iż Fantazmaty są projektem niekomercyjnym, a efekt wytężonej pracy całej ekipy można pobrać zupełnie za darmo. Jak więc możliwe, że koordynator projektu potrafił zebrać grupę pasjonatów, którzy za darmo wykonali taki kawał pracy? Dlaczego w polskiej grozie nawet w przypadku komercyjnych produkcji ilość osób pracujących nad tekstami jest tak drastycznie mała? Czy niskie nakłady druku i hobbystyczne podejście do tematu są wystarczającym powodem, by wypuszczać niedopracowane książki?

Na szczęście ta sama ekipa – bogatsza o doświadczenia zdobyte podczas prac nad Fantazmatami – niedługo na warsztat weźmie nową antologię zatytułowaną „Umieranie to parszywa robota”. Być może znajdzie się tam jeszcze więcej miejsca dla grozy, która wreszcie zostanie potraktowana w należyty sposób. A wydawców pozostawiam z pytaniem, czy zamiast cieszyć się z kilkunastu książek rocznie, nie lepiej wydłużyć czas pracy nad każdą z nich i zrobić to w stu procentach profesjonalnie.

O Autorze

Piotr Borlik (ur. 1986 r. w Bydgoszczy) – pisarz, redaktor. Podróże po całej Polsce w trakcie wykonywania zawodu trenera i szkoleniowca umożliwiły mu rozwijanie literackich pasji, dzięki czemu debiutował opowiadaniem „Matko moja!” nagrodzonego tytułem Opowiadania Miesiąca w czasopiśmie Chimera. Od tamtego czasu uzyskał na koncie zdecydowanie więcej publikacji, także w antologiach (między innymi pod jego redakcją), a na czerwiec 2017 roku planowane jest wydanie jego debiutanckiej powieści „Teatr lalek” nakładem wydawnictwa Videograf. Najczęściej można spotkać go zaczytanego w powieściach grozy, choć jak sam wspomina, ceni każdy rodzaj literatury, zwracając szczególną uwagę na polskich autorów. Prywatnie jest mistrzem Holandii oraz zajął trzecie miejsce w otwartych mistrzostwach Czech w grach logicznych. Pełna lista publikacji oraz więcej szczegółów dostępne na stronie: www.piotrborlik.pl

Podobne Posty