O filmowych adaptacjach książek nie zwykło mówić się w samych superlatywach. Prócz standardowego „książka była lepsza” lub „kolejny skok na kasę” często słychać zarzuty o porzuconych wątkach, nieumiejętnie oddanym klimacie czy nadmiernej ingerencji w wygląd głównego bohatera – ach, ta Mroczna Wieża. Nie zmienia to jednak faktu, iż film – przynajmniej w teorii – napędza sprzedaż książki, zapewniając jej drugą młodość lub po prostu umożliwiając dotarcie do szerszej grupy odbiorców. Należy więc postawić pytanie, czy w ten sposób możliwe jest wypromowanie polskiej grozy? Jeśli tak, to od jakich książek zacząć?*

Na pierwszy ogień proponuję Pana na Wisiołach Piotra Kulpy, a w zasadzie dwa pierwsze tomy. Nietrudno zgadnąć, że w Tymoteusza Smutę wcieliłby się niezastąpiony i występujący w czym popadnie Robert Więckiewicz, ewentualnie Tomasz Karolak. Oczami wyobraźni widzę powalającą rolę drugoplanową – mocno przypudrowany i pofarbowany na ciemno Michał Milowicz wcielający się w charyzmatycznego Gajgaro uwodzącego małżonkę głównego bohatera. Brak konieczności zastosowania bardziej skomplikowanych efektów specjalnych daje nadzieję na udaną ekranizację, wszak rodzimi twórcy dali już popis swych możliwości, tworząc słynnego wiedźmińskiego smoka.

A może lepiej udać się z kamerą do Morwan – miejscowości z Miasteczka napisanego przez duet Radecki-Cichowlas? Tutaj Robert Więckiewicz miałby trudniejsze zadanie, wszak Marcin Lanowicz, główny bohater książki, jest od niego znacznie młodszy. Schodzi to jednak na dalszy plan, a to za sprawą obsady demonicznych sióstr, których odważne sceny miłosne przyprawią o szybsze bicie serca wszystkich widzów…

A może Więckiewicz lepiej czułby się jako Marek Leśniewski z Domu na Wyrębach? Niewielka liczba bohaterów drugoplanowych dałaby mu możliwość pokazania swojego kunsztu. Zachodzi tu jednak ryzyko, iż potrzebne będą wspomniane wyżej efekty specjalne, a wtedy widzowie mogliby nie zdzierżyć filmowego odwzorowania Basi.

Pozostaje jeszcze pytanie, któż miałby wziąć się za ekranizację polskiej grozy? Nie najgorszy efekt uzyskała ekipa Demona, choć można mieć do nich kilka zastrzeżeń. Idealnie, jeśli z tematem zmierzyłby się Wojciech Smarzowski. Prócz gwarancji jakości stworzyłoby to szansę, by główną rolę przejął Arek Jakubik. Jednak Smarzowski celuje w nieco cięższe klimaty, więc może jedno z opowiadań z Wigilijnych psów Orbitowskiego? Amerykanie już pokazali, że na podstawie krótkiej książki można nakręcić trzytomową sagę…

*Rozważania mają charakter czysto humorystyczny. Proszę nie brać ich na poważnie.

O Autorze

Piotr Borlik (ur. 1986 r. w Bydgoszczy) – pisarz, redaktor. Podróże po całej Polsce w trakcie wykonywania zawodu trenera i szkoleniowca umożliwiły mu rozwijanie literackich pasji, dzięki czemu debiutował opowiadaniem „Matko moja!” nagrodzonego tytułem Opowiadania Miesiąca w czasopiśmie Chimera. Od tamtego czasu uzyskał na koncie zdecydowanie więcej publikacji, także w antologiach (między innymi pod jego redakcją), a na czerwiec 2017 roku planowane jest wydanie jego debiutanckiej powieści „Teatr lalek” nakładem wydawnictwa Videograf. Najczęściej można spotkać go zaczytanego w powieściach grozy, choć jak sam wspomina, ceni każdy rodzaj literatury, zwracając szczególną uwagę na polskich autorów. Prywatnie jest mistrzem Holandii oraz zajął trzecie miejsce w otwartych mistrzostwach Czech w grach logicznych. Pełna lista publikacji oraz więcej szczegółów dostępne na stronie: www.piotrborlik.pl

Podobne Posty