Minęło sporo czasu od kiedy skończyłem czytać powieść Agaty Suchockiej (pierwszą wydaną po polsku), ale już wtedy wiedziałem, że to będzie bardzo ciężka opinia. I nie dlatego, że autorka jest moją redakcyjną koleżanką, ani też dlatego, że jest koleżanką po piórze. Dla mnie oznacza to, że całkowicie wykluczam jakąkolwiek taryfę ulgową wobec danego autora. Książka autorki jest dla mnie ciężka, ponieważ nadzwyczajnie w świecie nie jest napisana dla mnie.

Mówiąc językiem biznesu – nie jestem jej targetem.

„Daję ci wieczność – Akt 1” To opowieść pełna erotyzmu. Frapująca powieść wampiryczna. I o ile tematyka wampiryzmu – jako opowieść grozy – zawsze jest mi bliska, tak tutaj pisarka idzie śladami wytyczonymi przez Anne Rice – wspominając, iż jej pozycje są pewnego rodzaju hołdem dla jej twórczości. Czy oznacza to powieść grozy? Większość znawców gatunku zaprzeczy. Ba! Spotkałem się z opiniami poważnych działaczy środowiska grozy, którzy na dźwięk to twórczości Suchockiej niemalże zareagowali alergicznie. Już biorąc do ręki pierwszy tom, musiałem zadać sobie fundamentalne pytanie – czy to jest powieść grozy? Czy obecność wątków wampirycznych sprawia, że ta książka może być odbierana jako horror?

Odpowiedź rzecz jasna brzmi: Nie. Powieść grozy ma przede wszystkim podejmować próbę przerażenia swojego odbiorcy. Moim zdaniem mistrzostwem jest wzbudzenie lęku, czyli długotrwałej fobii przed czymś lub przed kimś. Tymczasem opowieść nawet na drobną chwilę nie zmierza w stronę lęku czy strachu. Rozgrywa się ona w drugiej połowie XIX wieku, zaś jej tematem przewodnim jest dosyć osobliwa znajomość Armagnaca Jerdineuxa, skrzypka Lothara, i trzymającego nad nimi pieczę lorda Huntingtona. Autorka zaś skupia się głównie na uciechach cielesnych – zwykle o tematyce homoseksualnej. Opisywanych w sposób nader sugestywny, z niemal pornograficznymi szczegółami.

To, że nie należę do targetu, jest bardzo oczywiste. Powinienem więc omijać tę książkę szerokim łukiem. A dodatkowo, by podsumować sytuację, nie mam dla autorki żadnej taryfy ulgowej. Zatem z wielkim zdziwieniem muszę przyjąć fakt, iż to osobliwe połączenie mroku, zakazanego owocu, erotycznej gry, sodomicznej pornografii i wszędobylskiego zapachu krwi… spodobało mi się.

 Spodobał mi się język, którym Suchocka operuje – prosty i lekki, idealny do narracji pierwszoosobowej. Spodobało mi się , w jak sugestywny sposób podsyca ogień, rozpoczynając delikatnie, finiszując w spektakularny sposób. Manipulując motywami dominacji i poddaństwa, odarciem z niewinności. Ba! Nawet gwałtem – bo i ten się pojawia, i to wcale nie w otoczce wyrządzanego zła, a raczej erotycznej fantazji. Odniosłem też wrażenie, że Suchocka bawi się z czytelnikiem w specyficzną grę To, kto zostanie przemieniony w krwiopijcę, wie każdy, kto czytał powieści Anne Rice, czy choćby oglądał świetny „Wywiad z wampirem” w reżyserii Neila Jordana – film, który wszedł już chyba do kanonu popkultury. Tylko gdzie te wampiry się u Suchockiej pojawiają? Tutaj właśnie skrywa się gra, bo dzieci nocy czają się niemal od pierwszych stron, ale – jak przystało na prawdziwe bestie – ukazują się dopiero w odpowiednim momencie. To czynnik, który spaja tę opowieść w jedno: niepokój. Wyczekiwanie. Subtelna tortura wyglądania nagrody. I to właśnie ona podsycała w trakcie erotycznych przeżyć Armagnaca i Lothara. W tym też tkwi sekret książki Agaty Suchockiej – w subtelnym oraz umiejętnym manipulowaniu emocjami, igraniu z czytelnikiem, w wyczekiwania. To jest właśnie największy erotyzm – mieszczący się nie w dosadnych opisach, czy wyobrażeniach wijących się w ekstazie ciał. Te pobudzają wyobraźnię – to dobrze – ale wydaję mi się, że autorka zrozumiała jaki potencjał – w przypadku opowieści erotycznej – drzemie w byciu kreatorką. Oznacza to bycie „dominą”, prowadzącą ślepego i uległego czytelnika przez labirynt fabularnych zawiłości, ukazywanie mu tylko tego, co powinien zobaczyć. Wszak to niebezpieczna gra i chyba najlepiej pokazuje warsztat pisarski .

Kiedyś, w przypadku recenzji „Tabu – antologii horroru erotycznego”, pisałem, że jednym z najtrudniejszych do nakreślenia motywów jest właśnie seks. Jak go opisać, by nie okazał  się śmieszny, nudny, czy zbyt wystylizowany? Suchocka postanowiła stworzyć powieść przepełnioną seksem, krwią i czającymi się w mroku zmysłowymi istotami, jakimi niewątpliwie są wampiry – skupione na potrzebach swojego ciała i nie tylko. Jestem zmuszony powiedzieć, że jej mieszanina dobrej, ciekawej fabuły, subtelnej gry i tajemniczości… zadziałała. Także i na mnie.

Nie, nie nazwę pierwszego tomu: „Woła mnie ciemność” książką wybitną. Nie jest to historia, która odkrywałaby na nowo postać wampira, czy ukazywała nowe motywy, albo co gorsza, zdecydowała się na mocno skomplikowaną fabułę. Myślę, że ta opowieść nawet nie próbuje taką być – nie o to w niej chodzi. O co zatem? O zmysłowość, erotykę, grę, emocje, krew i przyciągający nas wszystkich mrok. O romans z diabłem – zakazany, homoseksualny owoc.

I jako taki sprawdza się (i działa!) całkowicie.

O Autorze

Michał Stonawski (ur. 1991 r. w Krakowie) - Redaktor naczelny lubiegroze.pl. Autor beletrystyki, publicysta, krytyk literacki. Debiutował w 2010 roku opowiadaniem "Wyrok" w antologii "Horyzonty Wyobraźni 2010". Od tego czasu opublikował ponad trzydzieści opowiadań tak elektronicznie, jak i na papierze (ostatnio: "Cisza" w "Nowej Fantastyce"). Aktywny członek fandomu fantastyki, organizator i koordynator eventów literackich, w latach 2014-2016 współorganizator Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Na 2017 rok planowana jest premiera książki "Mapa Cieni: Kraków", której jest pomysłodawcą, redaktorem i współautorem. Ostatnio próbuje swoich sił jako Game Developer - wiceprezes Alrauna Studio. Kontakt: mstonawski@gmail.com

Podobne Posty