Niby wszystko powinno być wiadome, Stefan Grabiński (1887 – 1936) to klasyk polskiej literatury grozy, jego prace to prawdziwy kanon horroru i każdy winien znać je na wyrywki. Tymczasem Grabiński to postać często pochopnie odkładana na półkę z napisem „zabytek literatury”, w powszechnym odbiorze traktowana raczej jako ciekawostka niż żywa proza. Jego utwory są wprawdzie przedmiotem badań i prac naukowych, stają się natchnieniem dla nowego pokolenia pisarzy weird fiction, ale wciąż zbyt mało jest świadomości jego znaczenia, klasy i jakości wśród „zwykłych” fanów horroru. Zbyt rzadko też podkreślana jest aktualność jego pomysłów i rozwiązań fabularnych.

Być może zmieni to rok 2018 – kiedy to jednocześnie ukazują się na rynku aż dwa zbiory opowiadań Stefana Grabińskiego, jedno wydane w ramach Biblioteki Grozy Wydawnictwa C&T, drugie zaś przez nieocenionego Vespera (skądinąd niefortunna koincydencja czasowa powoduje, ze oba zbiory, zestawienia najlepszych opowiadań Mistrza, będą ze sobą konkurować – większość tekstów w obu zestawach się powtarza).

*

Grabiński jest mistrzem formy, w której klasyczny literacki horror najlepiej się wyraża – noweli niesamowitej. W tej formule na relatywnie niewielkiej powierzchni tekstu trzeba zawrzeć niesamowity POMYSŁ i jego efektowne ROZWIĄZANIE. Najlepsze opowiadania Grabińskiego zachwycają nieograniczoną wyobraźnią, konsekwencją artystyczną, cudownym „młodopolskim” językiem. No i często gęsto budzą autentyczne dreszcze grozy – Grabiński bowiem pisał swe horrory na poważnie, z pasją, miłością i świadomością gatunku. Groza w nich zawarta nie zestarzała się do dziś i nadal potrafi konkretnie przestraszyć.

Dzisiejsza wielkobudżetowa literatura grozy oparta jest o całkowicie inne założenie. Założenie, które najlepiej uosabia, z wielkim sukcesem komercyjnym, Stephen King. King do perfekcji wypracował formułę współczesnej powieści grozy. Autor wiele uwagi poświęca bohaterom – ich motywacjom, przemyśleniom wewnętrznym, troskom. Dramat obyczajowy, „zwyczajne ludzkie życie”, w którym nagle pojawia się wątek niesamowity. W tym momencie akcja nabiera tempa, momenty grozy przeplatane są momentami odprężenia, w końcu tajemnica się wyjaśnia a kłopoty bohaterów zostają przezwyciężone. No i regułą jest pisanie „na grubo”. Opisy są szczegółowe, pisane z myślą o ewentualnej ekranizacji, fabuła obfita w wydarzenia.

Większa forma literacka nie była stworzona dla Grabińskiego. Powieści („Salamandra”, „Cień Bafometa”, „Wyspa Itongo” czy ostatni „Klasztor I Morze”) wyszły mu znacznie gorzej, zwietrzałe dziś, nużące i pachnące naftaliną. Próby dramatyczne również nie zasługują na zapamiętanie, natomiast opowiadania to prawdziwy dynamit, to arcydzieło i kanon światowej grozy – rzecz kultowa i a must read dla absolutnie każdego fana grozy. Przewijają się przez nie tematy i rozwiązania obecne w kanonie światowego horroru do dziś.

*

Grabiński wydawał opowiadania w niewielkich tomikach – ich lektura pozwala ocenić rozwój talentu i kierunek, w którym zmierzała jego twórczość.

Pierwszy tom, „W Pomrokach Wiary”, należy pominąć miłosiernym milczeniem, i to pomimo tkwiącego w niektórych tekstach wielkiego potencjału. Tytułem przykładu przywołać można mroczną, wręcz sataniczną „Klątwę” – opowieść o dwu braciach przeklętych przez swego umierającego ojca, czy równie nihilistyczną „Pomstę Ziemi”, opisującą zemstę i zniszczenie dobrego znachora przez zazdrosną o jego wpływy czarownicę. Niestety, nieznośna maniera literacka, rokokowa wręcz ornamentyka tekstów, ich sztuczna poetyczność powodują, że lektura zbioru staje się dla czytelnika ogromnym, męczącym wyzwaniem.

Kolejny tom – „Na Wzgórzu Róż” zapowiada już wielkość Grabińskiego. Ze zbioru najbardziej chyba zapada w pamięć opowiadanie „Zez” – niezwykła, (nieco przypominająca „Williama Wilsona” Poego) historia „złego” sobowtóra, charakteryzująca się konsekwentnym nastrojem niepokoju i narastającej grozy, jak również estetyką bliską współczesnemu weird fiction.

Największą sławę przyniósł Grabińskiemu tomik „Demon Ruchu” – zbiór opowiadań niesamowitych połączonych tematem kolei żelaznej. Na kartach opowieści pojawiają się zagubione pociągi, zapomniane tory i niewyjaśnione katastrofy kolejowe. Łącząc wszystkie utwory wspólnym mianownikiem uzyskał Grabiński niezwykły efekt spójności artystycznej, powodując, że, jak to często bywa, całość jest większa od sumy części składowych. Stąd największe wrażenie robi „Demon Ruchu” czytany w wydaniach kompletnych.

Opowiadania w zbiorze są bardzo zróżnicowane, znaleźć w nim można i metaforyczną opowieść o umieraniu („Głucha Przestrzeń”), historie o zagubionych pociągach („Dziwna Stacja”, „Ślepy Tor”), czy niewyjaśnionych katastrofach („Fałszywy Alarm”, „Maszynista Grot”, „Smoluch”). W pamięci fana grozy najdłużej pozostaną przewrotny, złowrogi „Smoluch” z samospełniającą się przepowiednią katastrofy, klasyczna, bardzo zgrabna ghost story „Sygnały”, i tytułowy „Demon Ruchu” – początkowo jakby humoreska, z zaskakująco brutalnym finałowym twistem. Wszystkie teksty ujmują pięknem języka, śmiałością wyobraźni Autora i tym niezwykłym romantyzmem kolejowym. Aż trudno sobie dziś wyobrazić tak niezwykłe, fantastyczne podejście do czegoś tak przyziemnego jak jazda pociągiem. Po prostu wsiadamy w Pendolino i za parę godziny jesteśmy u celu , a cały „romantyzm” to czy gdzieś w polu nie staniemy i się na spotkanie nie spóźnimy….

Następny zbiór opowiadań -„Szalony Pątnik” od razu przyciąga uwagę swym genialnym tytułem. Otwierający zbiór „Szary Pokój” to kolejny tekst przypominający nowoczesne weird fiction – aż do przesady konsekwentny scenograficznie sen, opowiadający depresyjną niczym suicidal black metal historię smutnego, szarego człowieka krążącego w tytułowym pokoju.  W pamięć zapada również pełen grozy finał opowiadania „Dziedzina”, przywołujący wyobrażenie wszelkiej maści zombie horrorów (a już najbardziej genialny film „Carnival Of Souls”). „Dziedzina” to archetypiczna opowieść o pisarzu, którego moc twórcza zdolna jest powołać do życia wyobrażone byty. Motyw ten znalazł się u podstawy zarówno wspaniałej powieści Jonathana Carrolla „Kraina Chichów” jak i filmu Johna Carpentera „W Paszczy Szaleństwa”.

W „Księdze Ognia” głównym, łączącym poszczególne historie motywem jest właśnie ogień. Grabiński jest już tutaj w pełni ukształtowanym, świadomym formy, wspaniale straszącym autorem grozy. Począwszy od „Czerwonej Magdy”, opowieści o dziwnej dziewczynie prowokującej swą obecnością wybuch pożaru (skojarzenia z kingowską „Firestarter” zupełnie uzasadnione), przez powstającego ze starej sadzy gromadzącej się w kominach, jednego z najbardziej odjechanych „wampirów” w historii horroru („Biały Wyrak”), aż po nieco przypominającą fabularnie kingowskie „Lśnienie” historię narastającej piromanii ogarniającej pewną rodzinę („Pożarowisko”).

W „Księdze Ognia” do głosu, obok grozy, dochodzi również rozbuchany erotyzm. Pojawia się on w opisach orgii pirofilskiej sekty satanistycznej („Gebrowie”), a nowela „Płomienne Gody” to kliniczny wręcz opis pirofilii – połączenia seksualnego podniecenia i ognia.

Prawdziwy tour de force Grabińskiego stanowi zbiór opowiadań wydany pod tytułem „Niesamowita Opowieść”. Tam pojawiają się jego najsłynniejsze horrory erotyczne. Przede wszystkim jest to rewelacyjna „Kochanka Szamoty” – opowieść o obsesyjnym hipnotycznym opętaniu seksualnym z niezwykłym, makabrycznym twistem końcowym. Dreszcze obrzydzenia i grozy budzi też „wampiryczna” nowela „W Domu Sary”. Inny wspaniały tekst z „Niesamowitej Opowieści” to nowela „Na Tropie” (wykorzystująca grozowy archetyp „odkrywania prawdy o samym sobie” – znany świetnie chociażby z powieści i filmu „Harry Angel”). Na uwagę zasługują też dwa inne opowiadania w stylu nowoczesnego weird fiction – „Przed Drogą Daleką (opis ponurego, samospełniającego się snu, o drodze po niekończących się schodach szarej kamienicy) czy „Spojrzenie” (narastająca w bohaterze obsesja Nieznanego czającego się ‚tuż za zakrętem”).

Ostatni tom opowiadań, „Namiętność”, przynosi jeszcze jedno wspaniałe opowiadanie, „Projekcje” – historię ponurej tajemnicy skrywanej przez ruiny pewnego żeńskiego klasztoru.

Poza zbiorami opowiadań Grabiński publikował sporo utworów w prasie. Ich poziom jest różny, na pewno warto jednak przypomnieć jeszcze jeden niezwykły erotyczny horror, przerażającą nowelę „Czad”, opisującą szalony, niezwykły akt seksualny, jaki ma miejsce pomiędzy bohaterem opowiadania a pewnym pożądliwym monstrum.

*

W zależności od możliwości finansowych i cierpliwości dzisiejszy czytelnik będzie mógł wybrać pomiędzy nowo wydawanymi antologiami. Biblioteka Grozy wydawnictwa C&T oferuje zestaw opowiadań mniejszy ale znacznie tańszy. No i jest to gratka dla wszystkich kolekcjonujących całość serii (pamiętajcie o niedostępnym od lat Connolym!). Wydanie Vespera z kolei  planowane jest jako swoisty artefakt biblioteczny, książka elegancka, pięknie wydana i bogata w treść.  Dla tych, którzy po takiej lekturze pokochają wielkiego Stefana znalezienie innych jego dzieł, w różnych konfiguracjach i cenach,  tak papierowo, jak i w wersjach e-bookowych, nie powinno nastręczyć żadnego problemu – są one dość łatwo dostępne i niedrogie.

Zbiór najlepszych opowiadań Stefana Grabińskiego to pozycja absolutnie kanoniczna i lektura obowiązkowa dla każdego wielbiciela grozy. Mimo dość wymagającego współcześnie, rozkwieconego stylu, świeżość pomysłów, makabryczne rozwiązania, doskonałe twisty i jedyny w swoim rodzaju niesamowity nastrój spodobają się chyba każdemu fanowi grozy.

Czytajcie Grabińskiego. Naprawdę warto !