Opowiem Ci Mroczną Historię” Stefana Dardy ma podtytuł „Zbiór opowieści grozy”. Niestety, zapowiadane tytułami Mrok i Groza występują w tej książce w ilości szczątkowej, za to dużo jest wątków i przemyśleń pasujących bardziej do telewizji śniadaniowych niż horroru…

Na tom składa się 7 dłuższych tekstów i dwie miniatury. Całość rozpoczyna „Ostatni Telefon” – przesłodzona opowieść o wyrzutach sumienia dręczących dziennikarza radiowego, który swym szorstkim zachowaniem na antenie doprowadził do samobójstwa cierpiącej na depresję słuchaczki. W opowiadaniu pojawia się duch, nie jest on jednak ani mroczny, ani straszny.

„Retrowizje” – dotyczą niewytłumaczalnego na pierwszy rzut oka morderstwa; pewna kobieta zabija przygodnego kierowcę, tłumacząc się wizjami, z których wynikało, że był on seryjnym mordercą. Jej najbliższy przyjaciel wie jednak, że wizje te to nieprawda – to jego własny wymysł.

„‚Spójrz Na To Z Drugiej Strony” to thriller opowiadający o szaleństwie – w zwykłe życie przeciętnej polskiej rodziny wkracza maniakalny, schizofreniczny morderca. Zakończenie niestety znowu okrutnie przesłodzone.

„Opowiem Ci Mroczną Historię” – wbrew tytułowi ta historia jest bardzo mało „mroczna”. Pensjonariusz domu starców opowiada reporterowi wspomnienie ze swego dzieciństwa, w którym zmarły przyjaciel wstaje z grobu, by nieść pomoc i ostrzegać przed niebezpieczeństwem. Sielsko (akcja osadzona jest na wsi), słodko, ale zupełnie niestraszno.

„Rowerzysta” – pewien kierowca zaczyna podejrzewać, że śmiertelny wypadek, którego był świadkiem, tak naprawdę został spowodowany jego nieostrożną jazdą. Decyduje się na przyznanie do winy… Ranyjulek ! Formułę „bawiąc uczy, ucząc bawi” stosował z powodzeniem Papcio Chmiel w Tytusach, ale w opowiadaniu grozy wypada ona nieznośnie irytująco. Na dodatek autor średnio orientuje się w relacjach w wymiarze sprawiedliwości (szkoda czasu na szczegóły, w każdym razie obawa, jaką w policjancie z drogówki budzi sędzia rejonowy jest nienaturalna. Jeszcze prokurator to może….).

„Nika” to historia wampiryczna. Kuzynka bohatera po śmierci zmienia się w wampira, zanim pozbawi ona jednak życia swego kuzyna, zostaje wykryta i, zgodnie z ludowym rytuałem, obezwładniona. Nawet tak nośny temat zamiast grozy przygnieciony jest jednak nieczytelnymi rodzinnymi koligacjami wampirycznymi, gdzie ciotki, dziadkowie i inni krewni i znajomi królika mieszają się wiodąc ku znużeniu czytelnika.

„Pierwsza Z Kolei” – kolejny w książce thriller jest jednocześnie najlepszym opowiadaniem całego zbioru. Pociągiem relacji Katowice- Rzeszów podąża sympatyczna bibliotekarka i sfrustrowany, coraz bardziej nakręcający się swą wściekłością podróżny. Styczne dwu losów zmierzają ku sobie w tej współczesnej stylizacji na prozę Grabińskiego. Bardzo to wszystko zgrabnie napisane, byłoby jeszcze lepiej jakby nie łopatologiczny finał rodem z amerykańskiej telewizji lat 60tych – gdzie Zło zawsze Musi Zostać Ukarane a siły Dobra, zwyciężyć.

Stefan Darda to jeden z najpopularniejszych chyba autorów polskiej grozy. Cieszyłem się zatem od dawna na lekturę zbioru jego opowiadań. Cóż jednak za zawód mnie spotkał !!! Nie wystarczy duch w pleciony w fabułę, by mówić o grozie, inaczej seria Piraci Z Karaibów byłaby morskimi horrorami. Mówiąc najkrócej, Darda ma poważne kłopoty ze straszeniem, a dla autora grozy to ciężki zarzut. Połowa tekstów w zbiorze w ogóle nie budzi dreszczu grozy, prawie wszystkie są do tego przesłodzone i irytujące dość nachalnym dydaktyzmem. Nawet jak już opowiadana historia dobrze się zbierała do lotu (oba thrillery są wyraźnie lepsze od pozostałych opowieści) to każde, dosłownie każde opowiadanie, kończy się rozczarowująco, takim „pfff” jak z mokrego kapiszona. Do tego jeszcze irytujące wdzięczenie się do czytelników w posłowiu…

Na duży plus autorowi liczy się świetny styl – książkę czyta się bardzo szybko i łatwo, jest ona doskonała warsztatowo. No ale cóż po tym, skoro treść niezbyt dobra… Mam na półkach wszystkie wydane powieści Dardy, więc jeszcze sporo szans na zmianę opinii – póki co jednak bardziej obawiam się ponownego spotkania z autorem niż na nie czekam. Spory zawód.