Lektura okładkowego blurba może nasunąć podejrzenia, że „Chwile Ostateczne” to jakiś klon kingowskiego „Pod Kopułą”, ale to nie całkiem prawda. Tylko wyjściowy pomysł fabularny jest zbliżony, cała reszta to efektowna mieszanka postapo, thrillera i horroru, ze wszech miar godna pochwał i uwagi.

Mieszkańców podwarszawskiego miasteczka Boguty pewnego dnia budzi lekkie trzęsienie ziemi. Początkowo nikt się specjalnie nie przejmuje, mimo że w mieście nie działają telewizja, radio ogólnopolskie ani internet. Wkrótce jednak wychodzi na jaw, że z miasta nie sposób się wydostać. Otacza je coś na kształt bariery, każda próba jej przekroczenia powoduje automatyczny powrót. Zerwany jest most, nie działają również połączenia kolejowe.
Na tak zarysowanym tle czytelnik obserwuje losy kilku osób – dziennikarzy relacjonujących dla lokalnych mediów wydarzenie, lekarza, czy księdza – szefa jedynej działającej rozgłośni radiowej.
Wraz z upływem czasu atmosfera drastycznie gęstnieje, Każdego dnia znikają kolejni ludzie, znikają również kolejne budynki, wręcz całe fragmenty krajobrazu. Jakby tego było mało, w mieście grasuje nieuchwytny, obdarzony wydaje się nieludzkimi mocami seryjny morderca obdzierający swe ofiary ze skóry.
Odosobnienie i zagrożenie powoduje narastanie konfliktów między mieszkańcami. W końcu w mieście zaczyna panować brutalny religijny terror, wprowadzony przez wspomnianego księdza i jego popleczników. Sprzeciwiający się giną w publicznych egzekucjach…Całość prowadzi do przewidywalnego, ale efektownego rozwiązania tajemnicy.

„Chwile Ostateczne” (ze spojlerującym tytułem) nasuwają natychmiastowe skojarzenia nie tyle z przywołanym już Kingiem, co raczej z filmem „Drabina Jakubowa” czy nawet „Krainą Chichów” Jonathana Carrolla. To doskonałe inspiracje – Gryglikowi należą się duże brawa za sposób, w jaki potrafił je wykorzystać w swej powieści. Rzadko się zdarza, by książka pełna żywej, energicznej akcji była jednocześnie mrocznym weird fiction, by horror fizyczny i brutalny stykał się z egzystencjalnym niepokojem i uczuciem uczestniczenia w przykrym koszmarze. Do tego dochodzi bardzo szybkie tempo akcji i sporo ciekawie zarysowanych postaci – wszystko to opisane sprawnie i z werwą. Czyta się wszystko łatwo i szybko, co ułatwiają żywe, naturalne dialogi. No i naprawdę brawa za świetne zakończenie, gdzie wszystkie wątki splatają się w zgrabny (nawet jeśli przewidywalny) efektowny finał.

Na pewno będę śledził dalsze losy autora i każdą jego pozycję grozy nabędę na pniu. „Chwile Ostateczne” są bardzo obiecujące, dziwią mnie znalezione w sieci dość chłodne opinie na jej temat. Absolutnie się nie zgadzam i szczerze polecam oceniając całość na 8/10. Byłby z „Chwil Ostatecznych” niezły film.