Leży przede mną – w miękkiej okładce i dosyć cienki, wydaje się niepozorny. Trzeci numer pisma LandsbergON, gorzowskiego magazynu fantastycznego nie ma rozmachu konkurencji, ale… istnieje. I co więcej – wydawany jest z pasją. Uświadamia mnie o tym szczery wstępniak Mariusza Sobkowiaka – redaktora naczelnego pisma, który nie ukrywa, że dotacja, jaką dostało pismo z Urzędu Miasta nie wystarczyła nawet na druk i skład. A jednak pismo leży przede mną i mogę je ocenić – to dowodzi determinacji i niezłomności, więc już na wstępie muszę zaznaczyć, że twórcy pisma zasłużyli sobie na mój szacunek.  

Do tematu wydawania prasy fantastycznej jeszcze wrócę, ale chociaż widzę pasję, słaby dobór zawartości numeru może okazać się niszczycielski nawet dla najbardziej zdeterminowanych. Jest to dla mnie tym bardziej ważne, że trzeci numer pisma poświęcony jest grozie. To bardzo ambitne podejście, bo horror to trudny temat – zarówno dla piszących, jak i dla redaktorów dobierających opowiadania do pisma. Niewprawny horror staje się kuriozalny, śmieszny, albo pokraczny. Z chęcią sprawdzę, jak z tematem poradzili sobie Gorzowianie.

Pierwsze opowiadanie (autorstwa redaktora naczelnego pisma) „Z Bogiem”, to króciutka historia utrzymana w stylistyce monologu – mam wrażenie, że zamysłem jest, aby grał tu głównie klimat, nie historia. Ta jest dosyć przewidywalna – traktuję jednak ten tekst jako swego rodzaju wstęp do całego numeru, mający za zadanie przygotować mnie na coś, co nadejdzie… a jeśli tak było, swoje zadanie spełnia bardzo dobrze. Nietrudno jest mi wsiąknąć w „Z Bogiem” i towarzyszyć bohaterowi w tej wiejskiej chacie na przysłowiowym końcu świata…

Kolejny tekst to mocniejsze uderzenie, bo „Dziwadło” Łukasza Piotrowskiego to klasyczny slasher. Przyznam, że mam problem z tym tekstem – chociaż sam w sobie jest porządny warsztatowo, to miejsce akcji (niby biwak, a jednak ośrodek z basenem) i samo wprowadzenie, nie pasują mi do realiów Polski – cały czas, mimo chęci autora, widziałem grupę amerykańskich nastolatków. Dopiero druga część tekstu nakierowała mnie powrotem na bardziej europejskie klimaty.

Tu napotykam na przerwę w beletrystyce – za to mam okazję poczytać naprawdę bardzo ciekawy wywiad z Jackiem Radzymskim, pisarzem i autorem fanpage „Mówi Wieko” poświęcony zjawiskom nadprzyrodzonym. Do tego wszystko okraszone klimatycznymi galeriami zdjęć. Aż chciałoby się, aby pismo zawierało więcej publicystyki – wywiadów, artykułów, felietonów.

Kolejne dwa opowiadania mają podobny problem – są za krótkie. „Żałoba” Karola Wojdyło swoją stylistyką przywołała mi na myśl klasyczne opowieści grozy z XIX wieku, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że autor inspiruje się opowiadaniami Edgara Allana Poego – szkoda tylko, że rozwijająca się akcja została tak brutalnie ucięta. Sąsiedni tekst G. Kwaśniewskiej „O miejskim kacie który szukał… żony” jest raczej wprawką do opowiadania, niż pełnoprawnym tworem literackim. Szkoda, bo autorka włożyła w niego dużo serca i researchu. Na tej bazie mogłoby powstać rozwinięte opowiadanie, oraz jeszcze ciekawszy artykuł.

W tym zestawieniu ostatni z tekstów numeru „Lokal samotnych” Sebastiana Siudy okazał się dla mnie prawdziwą perełką – to sprawnie napisana historia, która – chociaż niczym mnie nie zaskoczyła – urzekła mnie swoim klimatem, przedstawieniem głównego bohatera, czy wreszcie rozwiązaniem samej akcji. Zdecydowanie najlepszy tekst numeru.

Jak więc w mojej ocenie przedstawia się cały LandsbergON? Cóż, myślę, że przed autorami projektu jeszcze sporo pracy, mają jednak spory potencjał, by ją wykonać. Udowadniają to swoim zacięciem. Gorzowscy twórcy mają teraz miejsce, w którym mogą publikować – będę z zaciekawieniem śledził losy pisma. I mocno kibicował, by przetrwało. Wiele wcześniejszych pism nie miało takich szans, wspominam tutaj choćby „Dozę”, „Lśnienie”, czy „COŚ na progu”.

Dlatego, jeśli uważacie, że „LandspergON” powinien przetrwać, możecie pomóc*, wysyłając dowolną darowiznę na konto wydawcy, Stowarzyszenia NOVUM: 37 2030 0045 1110 0000 0425 6090

*Nie jest to artykuł sponsorowany. Autorzy LandsbergON nie wiedzą, że chcę Was namówić na wsparcie – robię to, ponieważ wierzę w projekty literackie, których twórcy pokazują swoją niezłomność i pasję.

O Autorze

Michał Stonawski (ur. 1991 r. w Krakowie) - Redaktor naczelny lubiegroze.pl. Autor beletrystyki, publicysta, krytyk literacki. Debiutował w 2010 roku opowiadaniem "Wyrok" w antologii "Horyzonty Wyobraźni 2010". Od tego czasu opublikował ponad trzydzieści opowiadań tak elektronicznie, jak i na papierze (ostatnio: "Cisza" w "Nowej Fantastyce"). Aktywny członek fandomu fantastyki, organizator i koordynator eventów literackich, w latach 2014-2016 współorganizator Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Na 2017 rok planowana jest premiera książki "Mapa Cieni: Kraków", której jest pomysłodawcą, redaktorem i współautorem. Ostatnio próbuje swoich sił jako Game Developer - wiceprezes Alrauna Studio. Kontakt: mstonawski@gmail.com

Podobne Posty