Rasiści, szowiniści, seksiści, homofobi, alkoholicy… z powodu głośnych burz przewalających się przez Internet z lewej do prawej i na odwrót, wymienione wcześniej słowa nie są już tylko pustymi sloganami, a z każdym możemy powiązać jakieś nazwiska, ugrupowania czy partie. Wydaje się już nawet, że podobnie jak to ma się w porzekadle z chorobami (nie ma ludzi zdrowych, tylko niektórzy nie wiedzą, że są chorzy), tak nie ma już ludzi bezstronnych. Są tylko lewicowcy, prawicowcy, faszyści i oszaleli z nienawiści liberałowie. Czy to problem naszych czasów? Nie – takie postawy były zawsze, tyle, że Internet zmienił punkt widzenia i dostęp do informacji. Dzięki sieci wiemy na przykład, o ciągle nie gasnącej – jak zauważył w niedawnym felietonie Piotr Borowiec – burzy wokół rasizmu Lovecrafta. Burzy, która wyrasta z elementarnego pytania: czy pisarz i jego dzieło to to samo, czy też należy te dwie rzeczy rozdzielać? 

Problem tylko z pozoru wydawać się może błahy. Dowodzi to chociażby eksperyment myślowy, który w swoim felietonie zaproponował Borowiec: „I teraz, czy ten hipotetyczny Polak albo Ukrainiec miałby postawić sobie na półce statuetkę przedstawiającą faceta, który uważałby go za podczłowieka?” – pyta. Dla Piotra odpowiedź jest prosta: nie czułby się z tym komfortowo. Dla mnie rzecz jest już trochę bardziej problematyczna: bo kimkolwiek był (lub nie) H.P. Lovecraft, był po pierwsze osobą swoich czasów i przyrównywanie go do dzisiejszych realiów nie ma wielkiego sensu, zaś po drugie jako osoba kultury patrzę na jego nazwisko głównie przez pryzmat jego dzieł. Zwłaszcza, że nie miałem okazji go poznać. A wpływ, jakie dzieła te wywarły na dzisiejszą kulturę nie powinien być nawet kwestionowany i to on właśnie – nie osobiste przekonania twórcy – zagwarantował mu istnienie, jako sztandar nagrody World Fantasy Award. Do czasu, aż wykluczono go z uwagi na oskarżenie o rasizm właśnie. 

Oczywiście nikt Lovecrafta nie wyklucza całkowicie. Nikt nie pali jego książek. Niemniej,  kasując statuetkę WFA z uwagi na rasizm jednego z najwybitniejszych pisarzy na świecie, pokazuje się, że podejście łączące nierozerwalnie autorów i ich dzieła jest tutaj dominujące. Że skoro Lovecraft był rasistą, to teraz my, lata po jego śmierci, mamy karać za to jego spuściznę. No, ale dobrze – skoro obecnie wyklucza się autorów z uwagi na niezbyt ciekawe postawy, przygotowałem listę pięciu szanowanych pisarzy, którzy (być może razem ze swoim dorobkiem) także powinni pójść „na odstrzał”, zgodnie z tą logiką. Nadmienię jednak, że twórców tych jest zdecydowanie więcej – poniższe przykłady są tylko wierzchołkiem góry lodowej*. 

1.Lewis Carroll
OSKARŻENIA O NIEZDROWE ZAINTERESOWANIE MAŁYMI DZIEWCZYNKAMI (PEDOFILIA)

Jako pisarz – w Oxfordzie umieszczał zaczątki akcji swoich powieści („Alicja w krainie czarów”, „Alicja po drugiej stronie lustra), jako fotograf tu też oddawał się swej drugiej pasji – małym dziewczynkom. Jakkolwiek kuriozalnie by to nie zabrzmiało, Carroll uwielbiał je fotografować i tracił zainteresowanie nimi, kiedy tylko dorastały. Kilka lat temu historycy literatury dotarli do listu pisarza napisanego do 25 – letniej Alicji Liddell, w którym zdradza swoją miłość do dzieci i podkreśla, że woli dziewczynki od chłopców. Dyskusje, czy Charles Lutwidge Dodgson był faktycznie pedofilem trwają, odnalezione zdjęcie siostry „oryginalnej” Alicji, Loriny – tym razem nie tylko w prowokującej pozycji, lecz po prostu nagiej, od przodu – zdaje się tylko potwierdzać te przypuszczenia. 

2.Sławomir Mrożek 
SEKSIZM

[…] Mężczyzna może, musi istnieć samodzielnie. Kobieta nie. Nikt nie słyszał o kobiecie pustelnicy” – pisze Mrożek w swych dziennikach. „Na pewno nie był też wzorem wierności i nierzadko miał kilka partnerek w tym samym czasie. Przeważnie traktował je dosyć paskudnie” – mówi Niemczyńska, autorka książki  „Mrożek. Striptiz neurotyka”.
„Podejrzewam, że spośród idiotek europejskich największymi idiotkami są Polki. Ach, te kozaczki zadzierzyste, te czupurności, te zuchowatości, te samodzielności „myśli”. To by się tłumaczyło tym, że polactwo w ogóle zadziorne jest i całe nasycone kompleksem niższości” – pisał w 1973 roku w swoim dzienniku. 

 

3. Jack London 
SOCJALIZM I RASIZM

Jego surowość stylu naśladowali Ernest Hemingway i John Steinbeck. Sam Orwell poszedł w jego ślady, chcąc także żyć pośród włóczęgów. Nie można przecenić wpływu – zarówno na literaturę, jak i cały świat, jaki wywarł London. A jednak chwalił rosyjski komunizm i zamachy na „uciskających lud” rosyjskich władzach, będąc zdania, że komunizm już wkrótce zawita także do USA. „Jestem przede wszystkim białym człowiekiem, a dopiero później socjalistą” – powiedział. Był też zdania, że historia cywilizacji to historia podboju ras słabszych przez te silniejsze. Która z ras była według Londona „silniejsza”, nie trzeba chyba mówić. 

4. Flannery O’Connor
RASIZM

Była pisarką z południa USA. W swych opowiadaniach „Spotkanie” (1961) i „Objawienie” (1964) opisuje czarne charaktery jako wynik cierpień za grzechy białych chrześcijan. Badacze są zdania, że jej przyjaciółka, Margaret Fitzgerald zniszczyła wiele listów, w których O’Connor jednoznacznie wypowiada się na temat roli danych ras w społeczeństwie. Niemniej nawet w jej literaturze znaleźć można silnie zakorzenione wątki rasistowskie. 

5. Charles Bukowski
ALKOHOLIZM 

Bukowski musiał się tu znaleźć. Opowieści o jego barowym alkoholizmie są przecież już legendarne, traktowane niemal jak awanturnicze przypowieści. Tymczasem ostatnia prelekcja Krzysztofa Bilńskiego i Piotra Kulpy, jaka miała miejsce na Kfasonie 2017 zupełnie zmienia postać rzeczy. Nie ma z czego się śmiać. Nie ma czego promować. Alkoholizm to ciężka choroba i prawdziwy dramat, zaś romantyczny mit pisarza-alkoholika to tylko ułuda. Chociaż ciągle prowadzone są dysputy, czy dani pisarze faktycznie napisaliby niektóre swoje dzieła, nie będąc w trakcie pisania – bądź zdobywania natchnienia, zupełnie naprutymi. Mówi się, że to w trakcie zamroczenia alkoholowego do Michaiła Bułhakowa przyszła postać, która później stała się niemal ikoną – symbolem jego literatury. 

 

I oto są. Bohaterowie literatury, bez których ta nie byłaby tak piękna i wartościowa. A jednak, mierząc ich dzisiejszymi standardami, widzimy pedofilów, seksistów, rasistów, alkoholików – szumowiny, które należy gnębić. Wykluczać. Którzy zasługują – wedle wielu – na wykluczenie ze społeczności, tak, jak ich dorobek. A jeśli nie? Jeśli ludzie to tylko ludzie, zaś na dorobek artystów trzeba patrzeć z większej perspektywy? Wtedy wracamy do sprawy Lovecrafta i WFA, gdzie obecność na statuetce całkowicie mu się należy. 

*oczywiście, opisywane tutaj postawy i światopoglądy nie są stawiane na równi sobie. Każdy jest mimo wszystko osobnym przypadkiem. 

Czy autor i jego twórczość to jedno i tak powinni być traktowani?

  • Tak sądzę - 1
  • Zdecydowanie nie - 21
Submit
Results

 

O Autorze

Michał Stonawski (ur. 1991 r. w Krakowie) - Redaktor naczelny lubiegroze.pl. Autor beletrystyki, publicysta, krytyk literacki. Debiutował w 2010 roku opowiadaniem "Wyrok" w antologii "Horyzonty Wyobraźni 2010". Od tego czasu opublikował ponad trzydzieści opowiadań tak elektronicznie, jak i na papierze (ostatnio: "Cisza" w "Nowej Fantastyce"). Aktywny członek fandomu fantastyki, organizator i koordynator eventów literackich, w latach 2014-2016 współorganizator Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Na 2017 rok planowana jest premiera książki "Mapa Cieni: Kraków", której jest pomysłodawcą, redaktorem i współautorem. Ostatnio próbuje swoich sił jako Game Developer - wiceprezes Alrauna Studio. Kontakt: mstonawski@gmail.com

Podobne Posty